W końcu można było poczuć wiosnę, bo sobota pogodowo zapowiadała się rewelacyjnie. Nie dziwi zatem fakt, że po drodze spotkaliśmy bociana, pierwszego w tym roku. Dokładnie w Kołczynie. Gniazdo znajduje się akurat na podwórku i pani, która akurat tam sprzątała powiedziała nam, że przyleciał w piątek około godziny 16. Przygotował miejscówkę i teraz tylko czeka na Panią Bocianową. Może jak piszę ten tekst, to razem są już w gnieździe?


Bocian – symbol nadejścia wiosny.

Za cel wycieczki wybraliśmy krzeszyckie lasy, a dokładniej Naszą Krówkę. Przedarliśmy się przez miasto i chciałem ściąć drogę przez Kanał Ulgi, a jak Warta poszerzyła swoje rozlewiska i nie było opcji, aby tam się przedrzeć. Zawracanie nie wchodziło w grę, więc w nieco inny sposób sobie poradziliśmy 😀 Potem wioskami w kierunku właśnie Kołczyna i dalej w stronę Krzeszyc. Pierwszy poważniejszy przystanek zaliczyliśmy na stacji paliw i była to też okazja to zdjęcia trochę warstw, bo słońce coraz śmielej przygrzewało.

Zrobiliśmy porządek w krówkowym pojemniku, ale dotarcie do niego było nieco utrudnione. Bardzo dużo żab postanowiło skorzystać z aury i trzeba było uważać, gdzie stawiać nogi. Ja niestety jedną zdeptałem, ale to dlatego, że pchała się do roweru i jej się tam nie spodziewałem. Na szczęście nic poważnego jej się nie stało, bo żwawo uciekła daleko ode mnie.


Piękna miejscówka przy Ruinach Młyna Górnego. Gosia pod wiatą i wtedy jeszcze nie wiedziałem, że korzysta z „nic nie robienia”.


Trzeba było uważać, gdzie stawia się nogi. One mają pełne prawo tutaj przebywać, bo to my jesteśmy gośćmi. Jednak potrafimy się dogadywać.

Po zachwytach miejscówki nad Postomią trzeba było jechać dalej. Skorzystaliśmy z dróg pożarowych i w ten sposób przedarliśmy się do Jarnatowa. Dokładniej w okolice, bo gdy dotarliśmy do szlaku rowerowego to wybraliśmy drogę w kierunku Lubniewic. Dzisiaj sporo mieliśmy nieznanych duktów i to było fajne. Potem już asfaltem nieco na okrętkę do Bledzewa i na Stary Dworek znaną już drogą. Z racji tego, że ciemności przychodzą później 🙂 to jeszcze wydłużyliśmy drogę do Gorzowa.

Dzień spędzony bardzo fajnie i pocieszające jest to, że takich ciepłych, słonecznych dni będzie coraz więcej. Niedługo 14-16 stopni to będzie zimno i będziemy się zastanawiać, czy warto wtedy wychodzić z domu 🙂

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.