Dzisiaj wybraliśmy kierunek, który już dawno nie był przez nas odwiedzany. Mowa o Drezdenku, ale postawiliśmy na wariant nowych dróg lokalnych (nie zawsze asfaltowych), aby w jak najmniejszym stopniu korzystać z drogi wojewódzkiej.

Dzięki temu zabiegowi mieliśmy okazję odwiedzić wieś Zielątkowo. Wiedziałem, że taka mieścina istnieje, bo wita wszystkich podróżnych licznymi, ładnymi ozdobami. Nie miałem jednak pojęcia, że wioska malutka nie jest, a mieszkańcy solidarnie ozdabiają ją w całości.

Niemal każda posesja ma jakieś ozdoby, ale nie zabrakło miejsc dla turystów, którzy się tutaj zapuszczą. Przykładowo taka ławeczka na odpoczynek:

Takich ławeczek jest sporo, a każda ma swoją nazwę i odwołuje się do czegoś innego, tudzież kogoś.

Zrobiliśmy rundę do wsi, ale problemem stała się Noteć, która nie pozwala bardziej się rozpędzić. Może to i lepiej, bo władowalibyśmy się w ciemną chmurę, a tak trochę postraszyły nas jakieś kropelki.

Akcent rowerowy musi być.
Wielkanoc trwa nieco dłużej.
Czy to już miłość?

Pojechaliśmy dalej w kierunku zaplanowanego Drezdenka i natrafiliśmy na plac budowy. Temat całkiem wypadł mi z głowy, ale powstaje dalszy ciąg drogi rowerowej z Trzebicza do Gościmia. Prace są bardzo zaawansowane i myślę, że otwarcie to nie jest odległy termin.

Niedługo pojedziemy do Gościmia równiutkim asfaltem i to bez samochodów.

W samym Drezdenku nie mogliśmy odpuścić lodów na deptaku. Po napełnieniu żołądków ruszyliśmy w kierunku Rąpina, aby przedostać się z powrotem go Gościmia i dalej pojechać w kierunku Goszczanowa.

Jakby ktoś chciał sobie „chlapnąć” oczekając na autobus.
Przerwa na głaskanie kóz.

Jeszcze raz zahaczyliśmy o Zielątkowo i zapuściliśmy się w niemal każdą uliczkę. Udało się natrafić na nowe ozdoby. Wracając do domu wykorzystaliśmy jeszcze trochę nowych dróg i koniec końców wylądowaliśmy już w Lipkach Wielkich, a stamtąd do domu już wcale tak daleko nie jest.

Wyobraźcie sobie dom… ba… całą posesję w takich klimatach. Tak, takowa jest po drugiej stronie ulicy.

Wpadło ponad 130 kilometrów i wybraliśmy idealny kierunek, bo w domu się dowiedziałem, że na północy województwa padało (tam właśnie widzieliśmy tą ciemną chmurę) 🙂

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.