W najbliższą niedzielę odbywa się dziesiąta runda tegorocznej edycji Zachodniej Ligi MTB. Tym razem na terenach, które dosyć dobrze znam, na których się wychowałem. Korzystając z wolnego dnia postanowiłem sobie objechać trasę.

Dojazd i powrót do Jenina bez kombinacji. Rano pogoda nieco kapryśna, bo udało mi się nadziać na deszcz. Jednak temperatura oscylowała w granicach 20 stopni Celsjusza, więc jak już wjeżdżałem w las to na krótki rękaw.

Przed wysiłkiem trzeba dobrze zjeść.

Trasa pokrywa się nieco z zeszłoroczną edycją. Jak to bywa na MTB w Bogdańcu, dużo podjazdów i zjazdów. Jest po prostu co tam robić, ale na tych górkach czuję się bardzo dobrze.

Trasa była oznaczona, ale w jednym miejscu trochę się zagubiłem i nie wiem, czy przegapiłem jakieś strzałki, bo jedna pętla wyszła mi w granicach 10 km. Troszkę ją chyba skróciłem 😀 . Miałem ze sobą nawigację, więc potem podczas kolejnej pętli kierowałem się już nią i było dobrze. Udało się całość przejechać bez problemów.

W zasadzie na trasie nic mnie nie zaskoczyło. Pojawił się przy leśniczówce nowy rów, no bo rów (a nawet dwa) musi być, a tak mamy kilka konkretniejszych podjazdów, ale też nie ma jakiś mega hardkorowych zjazdów. Trasa interwałowa, wymagająca trochę kondycji.

Nie ma przejazdu?

Była też wycinka w bogdanieckich lasach, więc natkniemy się na trochę gałęzi, ale też i piachu. Jak ktoś nie wybierze odpowiedniej linii przyjazdu no to trochę do kręcenia korbą będzie musiał bardziej się przyłożyć.

Co tutaj dużo mówić, niedziela (18 sierpnia) -> kierunek Bogdaniec

Powrót do Gorzowa i od razu do Gosi, no bo przecież trzeba podzielić się wrażeniami 🙂 🙂 🙂

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.