Dawno, dawno temu w lasach pojawiło się oznaczenie nowego szlaku rowerowego i w zasadzie ciężko było znaleźć informację skąd to się w ogóle wzięło i przede wszystkim co to za twór?!

Przy pomocy osób trzecich i niezawodnego internetu udało się odnaleźć mapy i okazało się, że nadleśnictwa wspólnie wyznaczyły szlak łączący je, który dumnie został nazwany „Szlak Rowerowy Puszcza Gorzowska”. Postanowiliśmy przetestować przynajmniej jedną odnogę i padło na punkt startowy ulokowany w Jeninie.

Najpierw jednak trzeba było tam się dostać, a najłatwiej jest się przebić na skróty przez las. Padło na Łupowo i była okazja pokazać Gosi parę miejsc w których się wychowałem. Nie w sensie, że w lesie i wilki, ale bywałem tam na rowerze.

Strumyk płynie z wolna…

Przejazd przez strumyk.

Meldujemy się w Jeninie przy niezbyt wiosennej pogodzie. Jaką mamy wiosnę każdy widzi i dlatego też czasami trochę nas deszczyk straszył. Na szczęście nie były to duże opady i jechało się bardzo przyjemnie. Uporczywy wiatr tłumiony był w lesie, który mimo nadmiernej wycinki jeszcze stoi.

Miejsce startu i czeka nas 35 kilometrów w kierunku Witnicy.

Na początek szlaku trzeba wjechać w głąb lasu i z Jenina jest to około 3 kilometrów. Ustawiony jest nawet drogowskaz, który bardzo ładnie nas w tamtym kierunku prowadzi.

Jeżeli chodzi o sam szlak to do Mosiny mamy bardzo przyjemną trasę. Głównie są to utwardzone pożarówki po których jedzie się bardzo przyjemnie. Jest sporo hopek, więc trasa wcale do takich łatwych nie należy.

Asfalt przecina się w zasadzie dwa razy, a potem tylko las, las i las. Nie mieliśmy pojęcia, gdzie ten szlak się kończy. Jedynie kojarzyliśmy, że gdzieś w okolicach Witnicy. Kierunek był prawidłowy, bo szlak częściowo pokrywa się w szlakiem Nordic Walking „Witnicki Anioł”.

Tam już tak przyjemnie się nie jedzie, bo jeżeli ktoś miał okazję tam być to wie, że piachu jest tam całkiem sporo. Oznaczenia prowadzą nas także na bardziej dziksze drogi, które oczywiście tradycyjnie rozjechane są przez ciężki sprzęt.

Piaskownica.

W dużej części Szlak Rowerowy Puszcza Gorzowska pokrywa się już z istniejącymi i jeżeli ktoś zna te lasy to wielce zaskoczony nie będzie. Trasa bliżej Bogdańca bardziej już odpuszcza istniejące oznaczenia i tam jest ciekawiej.

W lesie można napotkać zwierzęta różnego gatunku.

Duży plus jest taki, że chyba pierwszy raz w historii mojej jazdy po oznaczeniach nie było większego problemu z nawigacją. Szlak oznaczony jest bardzo dobrze i ani razu nie zabłądziliśmy, a u nas wcale to takie łatwe nie jest 😀 .

Szlak prowadzi w okolicy Mościć i tam kończy swój bieg.

Przejechaliśmy przez Mościce i zjechaliśmy do Witnicy, aby już bez większych kombinacji wracać w kierunku Gorzowa. Północny wiatr był jednak na tyle upierdliwy, że postanowiliśmy schować się w lesie i tym samym ponownie wskoczyliśmy na Szlak Rowerowy Puszcza Gorzowska. Była przynajmniej okazja, aby przejechać się w drugą stronę.

Dotarliśmy na początek (tudzież koniec) szlaku w Jeninie, a w międzyczasie zaczęło padać. Podjęliśmy decyzję, aby chociaż w części zobaczyć drugi kierunek, który prowadzi w przeciwną stronę i jest tam znacznie więcej kilometrów.

Decyzja zapadła wskakujemy na drugą odnogę, która prowadzi nas przez otwarte pola w bardzo silnym wietrze i towarzyszącym mu gradzie. Taki to był nasz fantastyczny wybór 🙂 .

W Racławiu dajemy sobie spokój i wskakujemy do lasu, który prowadzi nas do Chróścika i oczywiście musieliśmy przekombinować i w deszczu przedrzeć się przez piaskownicę w kierunku Wieprzyc. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie, jak wyglądały nasze rowery przy takiej przeprawie. Potem mamy już asfalt i niedawno powstałą bardzo przyjemną drogę rowerową wzdłuż ulicy Szczecińskiej i Myśliborskiej. Na szczęście po drodze jest myjnia, więc udało się rowery wypucować i przygotować na kolejny wypad.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.