Miało być 150 kilometrów z hakiem, a zrobiło się tych kilometrów ponad 170 😀 . Tak wyglądał nas dojazd na rajd podczas którego mieliśmy zwiedzić Pojezierze Zachodniopomorskie. Nocleg zarezerwowany mieliśmy na ranczo paręnaście kilometrów za Łobzem.

Najłatwiej było najpierw dostać się do Choszczna i w tym celu wykorzystaliśmy nowo powstałą drogę rowerową nr 20, która wchodzi w skład Trasy Pojezierzy Zachodnich.

Odcinek z Dzikowa do Barlinka znany jest już niemal na pamięć. Zresztą tak samo, jak z Barlinka do Pełczyc. Nowość zaczyna się właśnie za Pełczycami i ciągnie się prawie do Choszczna. Został tam ostatni fragment, który póki co jest nieprzejezdny i do miasta trzeba zrobić lekki objazd przez wioski.

Sama trasa świetna, bo mamy i pola i trochę lasu, a także i osłonę od wiatru w postaci pagórków. Natomiast w miejscowości Lubiana przy dawnym dworcu można podziwiać zabytkowy parowóz Ty2-269.

Parowóz Ty2-269 DR 52 2353 w Lubianie.

Chwila na fotki.

Chwila na refleksję.

No i pojechali.

Nieznane tereny zaczęły się za Choszcznem i do pokonania mieliśmy około 100 kilometrów. Wiatr co prawda potrafił być upierdliwy, ale w większości ustawialiśmy się w dobrym kierunku.

Coś tu komuś nie wyszło albo wyszło aż za bardzo.

Stylówka przede wszystkim.

Największym problemem było przejechanie paru kilometrów Drogą Krajową nr 10. Akurat trafiliśmy na kilku nierozważnych kierowców samochodów ciężarowych. Jak najszybciej pragnąłem stamtąd zjechać i to stało się w Wapnicy. Spokojniejsza droga chociaż trochę dziurawa.

Kilometry uciekały szybko i na horyzoncie pojawiała się większa miejscowość – Dobrzany. Przerwa na lody, bo pogoda zrobiła się iście letnia i można jechać dalej.

Dotarliśmy w końcu na Pojezierze Ińskie i otulinę parku krajobrazowego. Tereny przepiękne. Dzisiaj to tylko tędy przejedziemy, bo czas na spokojniejsze zwiedzanie będzie później.

Czy to już dojrzałe?

Docieramy do samego Ińska i tam wskakujemy ponownie na drogę rowerową nr 20. Duży odcinek przebiega przy drodze wojewódzkiej, ale potem odbija na wioski. Tam jeszcze nie do końca wszystkie fragmenty są przejezdne, ale to tylko kwestia czasu. Wioskami jedziemy przed siebie i mijamy między innymi kopalnię kruszywa w Storkowie.

Omijamy większe miejscowości i lądujemy na Drodze Wojewódzkiej nr 151, która znana jest z naszych regionów, bo prowadzi między innymi z Gorzowa Wlkp. do Barlinka. Ona już nas zaprowadzi do samego Łobza. Jest na tyle spokojnie, że nie ma czym się stresować.

W mieście przepak, bo większe rzeczy wysłaliśmy Paczkomatem, zakupy jedzeniowe na wieczór i ruszamy dalej. W zasadzie już w ciemnościach, bo nieubłaganie zbliża się godzina 20.

Najważniejsze to zabrać ze sobą tylko potrzebne rzeczy.

Docieramy na miejsce, gdzie do dyspozycji otrzymujemy cały domek i nawet psa w pakiecie. 18-letni Jackie, który jak na swój wiek jest mega żywczykiem postanowił zadomowić się pod jednym z łóżek z nadzieją, że nie zostanie zauważony 😀 .

Jackie jest tak ruchliwy, że nie idzie mu zrobić zdjęcia. On po prostu nie stoi w miejscu.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.