Sobota zapowiadała się bardzo aktywnie, a to za sprawą licznych jarmarków, które w wielu miejscowościach organizowane są przed świętami Bożego Narodzenia. W planach było załapanie się na trzy, ale ostatecznie na własne oczy mogliśmy podziwiać tylko jeden.

Plan był taki, żeby nie marnować czasu na dojazd i do Kostrzyna nad Odrą przetransportował nas pociąg. Tam odbywał się Jarmark Smaków Świata, czyli pierwszy zlot Food Trucków. Czasowo jednak nie za bardzo odpowiadało, bo na miejscu zameldowaliśmy się grubo przed czasem. Ciężarówki dopiero się zjeżdżały i rozkładały cały sprzęt, a do pichcenia smakołyków pozostawała jeszcze ponad godzina. Nie było sensu czekać, więc udaliśmy się w kierunku Dębna. Tam odbywać miał się pierwszy jarmark w historii tego miasta, połączony z Festynem Mikołajów. Nawigacja poszła w ruch i niech prowadzi nas ciekawymi ścieżkami. Dziwne, że mapa wskazywała Dębno nieco w innym miejscu niż jest w rzeczywistości… hmmm…

Postraszył nas trochę lekkie opady śniegu. Coś tam sobie prószyło, ale nie było szans zobaczyć białej, zasypanej drogi. No i dobrze. Na podziwianie białego puchu jeszcze przyjdzie czas.

Takimi ciekawymi ścieżkami podróżowaliśmy na Dębnowski Jarmark.

Rzeka Kosa.

Nie da się przejechać obojętnie obok takiej przyrody.

Gdy dotarliśmy na miejsce to impreza trwała na całego. Z racji debiutu jarmarku zaciekawienie mieszkańców było dość duże. Zrobiło się więc trochę tłoczno. Ja zostałem przy rowerach w bezpiecznej strefie, a Gosia z raci charyzmy biegała po stoiskach. Tak więc było co pojeść (jak zwykle niezawodna 😉 ) i przy okazji popatrzeć na występy dzieciaków na scenie. No i nie zabrakło czegoś na rozgrzanie 😉

Które było smaczniejsze?

Z drogą powrotną już nie kombinowaliśmy. Najprostszy wariant przez Witnicę. Nie był to płynny powrót, bo na dłużej zatrzymały nas konie polskie w Mostnie. Akurat mają tam swoją miejscówkę i aż się prosiły o głaskanie, a i chętniej coś by sobie podjadły.

Buziaczek na pożegnanie?

W Witnicy także odbywał się jarmark, ale w tym roku tylko przez jeden dzień… w zasadzie przez część dnia. Gdy dojechaliśmy na miejscu to nic już tam nie było. Wszystko skończyło się z godzinę, dwie wcześniej. No ale mieliśmy okazję w Witnicy być na jarmarku w zeszłym roku, więc niczym nowym pewnie by nas nie zaskoczył. Może uda się odwiedzać coraz to nowsze miejscowości w kolejnych latach? Jest to jakiś plan 🙂

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.