Wymusić, aby Gosia rano wstała to nie lada sztuka. Jakoś mi się udało i można było rozpocząć pakowanie i tym samym kolejny dzień pielgrzymowania. Pan Jasiu, nasz kierowca busa, pewne też być chciał, ale ktoś nie za bardzo zrozumiał jego prośbę otwarcia drzwi od szkoły. W kwestii wyjaśnienia to pan Jasio śpi w swoim niezniszczalnym samochodzie. Koniec końców każde z nas dostało się w końcu do łazienki.

W poprzednim wpisie wspomniałem, że nocowaliśmy w religijnej miejscowości. W sąsiedniej wsi Lubska powstał kościół z byłej stodoły, którym opiekują się mieszkańcy. To właśnie tam odbyła się poranna msza, w której uczestniczył nawet kościelny. Po modlitwach można było ruszać dalej.

Zimno, jak diabli, a Robak poczuł lato i nawet ze sobą kurki nie wziął. Dobrze, że ma przy sobie taką Gosię, jej stanowczość połączoną z uporem i oczywiście zawartość sakwy.

Trasa dzisiaj niezbyt ciekawa. No może poza pierwszymi kilometrami. Potem jechaliśmy drogami o dość sporawym natężeniu ruchu i każdy miał nadzieję, że nie wyląduje pod kołami jakiegoś tira. Poważniejszy przystanek w Namysłowe.


W centralnym punkcie ksiądz proboszcz.


Modlitwa w kółeczku.

Myślę, że każdy z nas miał dosyć ruchliwej drogi. Przebijaliśmy się także przez Kluczbork, ale to w asyście policji. Przez mniejszość niemiecką trzeba było zmieniać trasę, stąd też nie było czasu, aby kombinować z lokalnymi drogami. W samym Kluczborku odwiedziliśmy Dom Ojców Sercanów. Tam mieliśmy obiad w postaci zupy, a niektórzy nawet w postaci kilku zup 🙂


Kościół w Starym Oleśnie.


A tutaj można trochę poczytać o świątyni.


Jeden z postojów. Jest i Gosiak, ale oczywiście jak zawsze ruchliwy.

Borki Wielkie (tak to te, za Borkami Małymi), to właśnie tam mieliśmy nocleg. Oczywiście w szkole. Miejscowość ta dzierży prymat najpiękniejszej wsi opolskiej. Spanie, ciężko był się gdzieś w spokojnym miejscu ulokować. Otrzymaliśmy trochę mało miejsca i wylądowaliśmy na sali gimnastycznej. Jakby nie patrzeć. Pierwszą noc spędziliśmy na sali gimnastycznej i ostatnią również.

Wieczorne nabożeństwo obyło się w kościele św. Franciszka z Asyża. Tam także urzędują Franciszkanie w swoim klasztorze. Po mszy czekało nas upragnione ognisko i chwilą spokoju. Wieś wsią, nie ma co zwiedzać. Pozostały mury szkoły.

Jedna z ciekawszych atrakcji:

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.