Dzisiaj samotna przejażdżka. Pogoda może nie zachęcała (zwłaszcza dokuczliwy wiatr), ale mnie to tam zbytnio nie zraża. Od razu rzuciłem się w wir walki z podmuchami. Celem numer jeden był kesz schowany przy złudzeniu optycznych w pobliżu Nowin Wielkich (droga na Stare Dzieduszyce). Niestety nie udało się znaleźć mikrusa. Szkoda mi było marnować czasu na zastanawianie się, czy oby na pewno dobrze szukam i po prostu pojechałem dalej.


Nowa tablica przy wyjeździe z Motylewa. Podobna powstaje przy wjeździe do Łupowa.

Z nowości to jeszcze zauważyłem, że postawiona została przy drodze tablica informująca o Parku Drogowskazu w Witnicy. Pomysł dobry, bo nie wszyscy o tym miejscu mogą wiedzieć. Poza tym już na powrocie zainteresowali mnie panowie, którzy oczyszczali z krzaczorów stare tory kolejowe na trasie Gorzów – Myślibórz. Zastanowiło mnie dlaczego? Potem sprawa się wyjaśniła. Całe podkłady są usuwane. Baczyna jest już niemal wyczyszczona.

Cele na dzisiaj mi się już skończyły, więc jechałem gdzie mnie powiedzie. Chciałem skręcić to skręcałem. Napotkałem dość sporo zwierząt. Chyba cały las postanowił się pokazać. Oczywiście wszystkie od razu uciekały. W sumie nie tylko one, bo także psy, konie i inne bardziej udomowione zwierzęta. No cóż, pewne było, że wiatr mnie nie opuści.


To nie żaden leśny stwór, tylko uciekający pies.

Jadąc sobie tak przed siebie w końcu wylądowałem w Myśliborzu. Przypomniałem sobie o walecznym łabędziu i on mnie nie zawiódł. Tylko na mnie syczał i wygrzebywał kawałki chleba z jeziora. Żadna kaczka nie odważyła się zbliżyć. Nawet mewy odpuściły, a te to dopiero są natręciuchy. Łabędź tam wszystkich ładnie sobie poustawiał.


Łabędź morderca i jego ferajna.

Opuszczając park zwróciłem uwagę na sanktuarium. Zazwyczaj jak tam byłem to odbywały msze, tłum ludzi i te sprawy. Dzisiaj pusto, a drzwi otwarte. Nie było opcji, aby nie władować się do środka. Wielce to miejsce się nie wyróżnia, ale historia jest dość bogata. Opowiadają o niej liczne tablice z figurkami stojące w otoczeniu kościoła. W środku nie zauważyłem nic wyróżniającego się. Jeżeli kogoś interesuje to miejsce pielgrzymek to bez problemu znajdzie informacje w necie.


Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu zaprasza do środka.


Wspomnienie ks. Michała Sopoćko.


Jezus i św. Faustyna.

Inną drogą wybrałem się w kierunku powrotnym. Już w większości wiatr w plecy i jechało się bajecznie. Żeby sobie nieco urozmaicić powrót o pokonałem cały Ściechów pod wiatr. Jeżeli ktoś zna, to wie, jaka to jest długa miejscowość. Myślałem, że nic bardziej wymagającego mnie nie spotka. Myliłem się. Stanowice przywitały mnie jeszcze gorszymy podmuchami. Na szczęście do domu było już bardzo blisko.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.