Gosia niestety była zajęta innymi rzeczami, więc pozostało mi samotne kręcenie. Bardzo zachęcała do tego słoneczna pogoda z rana. Może było trochę mroźno, ale dość przyjemnie. Postanowiłem więc sprawdzić dwie nowo powstałe drogi rowerowe.

Najpierw udałem się na ulicę Dobrą w Gorzowie Wielkopolskim. Kilka dni wcześniej ulica ta została otwarta i prezentuje się znakomicie. Całkiem inaczej teraz tamtędy się jeździ. Oczywiście wybrałem lżejszy wariant, z górki 😉

Bardzo oczekiwałem otwarcia tej ulicy, bo jest to alternatywa dla nużącej już ulicy Kostrzyńskiej. Teraz niestety już nie za bardzo mi się przyda.

Po dotarciu na Wieprzyce postanowiłem jechać w kierunku Witnicy. Tam także wyremontowano odcinek drogi w kierunku Sosen, a nie miałem okazji obadać tego z bliska. Dorzuciłem sobie trochę kilometrów jadąc przez wioski. Przywitało mnie tam multum saren polnych, które co chwilę przeskakiwały przez drogę. Zastanawiające jest, czemu te zwierzaki formują się w grupy trzyosobowe… Nie udało się zrobić zdjęć, bo ciepłe rękawice bardzo w tym przeszkadzały. Na pocieszenie zostały bardzo fajne kuce.

Było trochę jazdy pod wiatr, ale najgorsze było to, że słońce schowało się za chmurami i już nie myślało stamtąd wychodzić. Zrobiło się ponuro i trzeba było zamienić przeciwsłoneczne okulary, na te zwykłe, bezbarwne.


Przejazd kolejowy w Witnicy. Wymuszona przerwa.

No i czas na wyremontowaną drogę i powstałą ścieżkę rowerową. Szkoda, że odcinek nowej drogi jest dość krótki. Ledwo rower się rozpędzi, a tu już koniec. Jednak w przyszłości doprowadzone zostanie to do samych Sosen.

Droga powrotna już tak przyjemna nie była, bo gdzieś za Lubnem zaczął padać deszcz ze śniegiem. Zmienił się też wiatr. Dostając tak wszystkim co spada z nieba prosto w twarz dotarłem do Kłodawy i potem prosto do domu. Nie było jednak tak źle.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.