Dzisiaj postanowiłem nieco pojeździć po lesie, głównie po ścieżkach nieodkrytych. Jakiś czas temu w Jeninie powstała nowa droga rowerowa, bardzo szeroka i ze świetną nawierzchnią… nie mogło mnie tam zabraknąć 🙂

Dokuczał dzisiaj wiatr, może podmuchy były dość silne, ale na szczęście nie był to zimny wiatr. Słońce towarzyszyło cały czas, więc można było wystawić blade nogi.

Pierwsza przeszkoda.

W lasach sucho i jeździło się przyjemnie, chociaż w bardziej zaciemnionych miejscach można było natknąć się na błoto. Z Gorzowa wydostałem się szlakiem rowerowym prowadzącym do Chróścika. Potem przez wioski i z powrotem do lasu, a tam zafascynowało mnie parę ścieżek, które niestety prowadziły donikąd.

Dużo osób korzystało z wiosennej pogody i nawet droga pożarowa o której wspominałem wcześniej i ją testowałem była oblegana przez fanów nordic walking. Niektóre osoby mijałem nawet kilka razy, bo zapuściłem się bardziej w bogdanieckie lasy.

Nowa pożarówka wyglądała na fajną. Ja akurat miałem zjazd i nawierzchnia super, ale wielkim minusem są odpływy. Zrobiono je z kostki brukowej i wgłębienia przecinające drogę są dość wyraźne i można to odczuć jadąc rowerem. No szkoda trochę.

Taka niespodzianka w lesie.

Morenowe Wzgórza.

Jazda w nieznane ma swoje plusy, bo nawet natknąłem się na hodowlę psów husky, ale akurat żadnego na wybiegu nie było. Potem na cel poszła kolejna droga pożarowa, która wyprowadziła mnie na szlak dobrze mi znany. Czas uciekał i już w głowie rysował się powrót do domu, tak więc lasami ku domostwu.

W Santocku zboczyłem jeszcze na jedną drogę, która przez pola doprowadziła mnie do Jeziora Polnego.

Można się nadziać… no mi się udało 😉

Jezioro Polne.

Na koniec jeszcze rundka wzdłuż Jeziora Kłodawskiego, ulicą Srebrną i już prosto do domu… na obiad oczywiście 😉

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.