Budzę się rano, patrzę przez okno i uśmiech na twarzy. Jest ok, gołoledzi nie ma, temperatura w prawdzie minusowa, ale da się przeżyć. Jednak wtedy jak zawiało, że mina od razu zrzedła. Potem jednak pojawiło się słońce i to głównie ono mnie przekonało, aby jednak spróbować.

Wdrapałem się w kierunku Chwalęcic, aby tam przetestować zielony szlak rowerowy. Okazał się bardzo krótki, więc przejechałem się nim w obu kierunkach. Potem tak mnie poniosło, że wylądowałem na ulicy Dobrej. Otwarta przestrzeń to było całkowite zło, bo ze wschodu dmuchał bardzo zimny i mocny wiatr. Brrrrr…


Zielony szlak rowerowy.


Chwalęcice porzucone na rzecz Santocka.

Będąc na Wieprzycach postanowiłem wjechać w las. Bardzo dawno tam nie byłem i postanowiłem przetestować nowe ścieżki. Sporo tam szlaków pieszych i nordic walking. Sporo też ludzi. Jechałem tak w nieznane, aż wylądowałem na ulicy Kostrzyńskiej. Było mi mało, więc wróciłem z powrotem do lasu. Rezerwat Przyrody
Gorzowskie Murawy ma ten klimat i jest gdzie pojeździć.


Wypoczynek w lesie.


Wspomniany Rezerwat Przyrody.


Ciekawość wzięła górę i musiałem wdrapać się na górę.


Na górze. Okazało się, że przechodzi tamtędy szlak pieszy.


Widok z góry. „Staruszek” cierpliwie czeka na dole.


Gdzieś na trasie.

Po jakimś czasie wydostałem się z lasu i pojechałem pewniejszym szlakiem. Zrobiłem rundę po mieście. Na Moście Staromiejskim tona piachu i ślisko tam strasznie. Sam tam zresztą driftowałem. Potem już z wiatrem do samego Łupowa, aby chowając się przed podłym wiatrem wrócić przez las.

Na chwilę zajrzałem na ulicę Stalową. Dowiedziałem się, że znika mój lubiany tunel na rzecz kładki. Przejazd zamknięty i wspomniany przejazd nad obwodnicą już powstaje.


Budowa kładki nad S3.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.