Zmiana czasu zabolała podczas porannego wstawania, ale myśl o tym, że będzie jednak dłużej jaśniej popołudniu dawała siłę. Trzeba było zameldować się na dworcu, bo z Gosią wybraliśmy się pociągiem do Krzyża Wielkopolskiego na coroczne powitanie wiosny z tamtejszym klubem Dynamo.

Chwilę posiedzieliśmy na dworcu, bo do miejsca zbiórki mieliśmy niedaleko, a też nie było sensu się gdzieś włóczyć, bo czasu i mało. Z Krzyża już z grupą pojechaliśmy do Drezdenka, gdzie dołączyli do nas kolejni cykliści z miejscowego Drezdenka.

Przywitania w Drezdenku.

Trasa wiodła przez Trzebicz do Przynotecka, gdzie czekało na nas ognisko i posiłek. Tym razem niedziela handlowa to i można było spotkać panów, którzy skorzystali z otwartych sklepów… oj skorzystali 😉

Takie ciacho.

Po dłużej przerwie pojechaliśmy dalej w kierunku wałów i nie mogło zabraknąć marzanny, którą przygotował Daniel.

Z dymem ją!

Loża VIP.

Tyle zostało… z zimy.

Myślałem, że droga przez wał będzie w gorszym stanie, ale jechało się dobrze. Słońce też z nami przywitało wiosnę i część odzieży wylądowało w sakwie. Pogodowo rewelacja.

Jest i pierwszy bocian, który odwrócił się tyłkiem.

W zeszłym roku pierwszego bociana spotkaliśmy dokładnie pierwszego dnia kwietnia. Teraz udało się nieco wcześniej, ale szkoda, że nie za bardzo chciał pozować. Po drodze spotkaliśmy jeszcze kilka innych, ale one też nie były jakieś chętne do zdjęć. Jednak spokojnie, jeszcze na bociany się napatrzymy 😉

Wały zaprowadziły nas do Santoka, a tam piesza wycieczka z Gorzowa.

Chwila odpoczynku i wróciliśmy z grupą do Drezdenka. Pierwszy raz miałem okazję pojechać wybudowaną niedawno drogą asfaltową przez las Gościm – Rąpin. W Drezdenku z Gosią się odłączyliśmy i spokojnie wróciliśmy do siebie w pełni wykorzystując wiosenną pogodę i długość dnia.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.