Przed świętami postanowiliśmy odwiedzić Naszą Krówkę. Ostatnio ktoś się wpisał i wspomniał, że miejsce ukryciu niedługo się całkowicie zawali. Musieliśmy to wszystko obadać i przy okazji zawitać ponownie w to miejsce. Dawno już nas tam nie było.

Krzeszyce i okolice głównie kojarzą się z krowami, bo jest ich tam bardzo dużo. Mi jednak okolice te, gdzie występuje bardzo dużo kanałów, kojarzą się głównie z łabędziami. Po drodze mijamy nie jedną parkę.

Ruiny Młyna Górnego, gdzie kryje się nasz kesz wygląda teraz zupełnie inaczej. Wody więcej mieliśmy w bidonach, niż miała w sobie Postomia. Pewnie ma to związek z remontem Kanału Postomskiego. Póki co jest tam mało atrakcyjnie, a jak ktoś zdecyduje się na spływ kajakowy to bardzo się zdziwi, że nagle wody zabrakło

W tym miejscu nie tak dawno szumiała Postomia.

Nie ma wody to i na próżno było szukać naszej pary łabędzi.

Mam nadzieję, że po zakończonych remontach wszystko się ustabilizuje i wróci tam życie.

Co do samego kesza to w najbliższym czasie musimy trochę wszystko ogarnąć. Na razie była to wizyta kontrolna, ale np. logbook jest totalnie wilgotny i ciężko w nim robić wpisy. Sam pojemnik krówki ostro już przerdzewiał.

Miejsce ukrycia, którym było powalone drzewo też już pomału niszczeje, rozpada się na kawałki. Trzeba będzie nieco zmienić miejsce ukrycia. Póki co to wszystko wróciło na swoje miejsce, a w niedalekiej przyszłości trzeba będzie tam wprowadzić nieco zmian.

Drzewo runęło i teraz pojemnik jest tak jakby nieco niżej.
Prawie jak stara książka.

Może widok „suchego” miejsca nie napawał optymizmem, ale wszystko nadrobiła pogoda, która po południu zrobiła się iście wiosenna.

Okres przedświąteczny to czas przyozdabiania miejscowości licznymi akcentami nawiązującymi do Wielkanocy. Poniżej jeden z przykładów, który nas najbardziej zachwycił.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *