Poranny wyjazd opóźnił nieco deszcz, który pojawił się nagle i niespodziewanie. Musieliśmy trochę odczekać, a po drodze chować się m.in. na myjni. Może tam wilgotność jest podobna, ale przynajmniej nie kapie na głowę 😀

Zanim jednak wyjechaliśmy z miasta do spontanicznie wpadliśmy do Parku Wiosny Ludów, gdzie Inneko wraz z Radiem Gorzów rozdawało upominki. Taka akcja w ramach 30-lecia firmy Inneko. Jednego byłem pewny, że jak tam zawitamy to na pewno wylądujemy na antenie. Prowadzący Pan Daniel jest wielkim sympatykiem rowerów, a my się wyróżniamy z daleko. W radiu na żywo byliśmy, ale na szczęście Gosia przejęła prym w mówieniu, a ja tam coś tylko dodawałem. Myślę, że wyszło całkiem spoko.

Źródło: https://www.facebook.com/innekogorzow
Niespodzianką były jabłka i sok jabłkowy. Idealnie orzeźwiające.

Było miło, ale czas opuścić metropolię. Za cel wybraliśmy Lubniewice. Dawno nie jechaliśmy szutrówką z Glinika i najwyższa pora to nadrobić.

Zawsze myślałem, że w domu jest najlepiej.

Pogoda wręcz idealna, bo może z rana popadało, ale potem temperatura wskoczyła powyżej 20 kresek i towarzyszyło nam słońce. Wiatr nie był jakoś wielce przeszkadzający.

Rodzina łabędzi niechętnie chciała pozować do zdjęć.

Nie ujechaliśmy za wiele kilometrów, gdzie natrafiliśmy na kolejne zwierzaki do fotografowania.

Piękna kolorystyka.

Z tą gąsienicą wiąże się ciekawa akcja, bo okazało się, że nie jest to jedyny okaz. Obok wędrowała taka mniejsza wersja i Gosia uznała, że one są razem i należy je przetransportować w jedno miejsce. Uruchomił się w niej humanitaryzm i nie zważając na nic wzięła małą gąsienice w ręce i położyła przy dużej. Jakbyś zbytnio nie były sobą zainteresowane.

Potem się okazało, że tych mniejszych osobników jest znacznie więcej 😀

Zawitaliśmy nad Jezioro Lubiąż i z początku wydawało się tam bardzo spokojnie, ale naszło ludzi, co jednoznaczne jest z opuszczeniem przez nas plaży. Lody z auta zamknięte, ale na ratunek przyszły kręcone z rynku.

W Lubniewicach pojawiły się nowe rzeźby z postaciami z bajek.

Kto zna bajkę „O rybaku i złotej rybce?”.

Zastanawia mnie ile tak na prawdę osób kojarzy tę bajkę. Większość pewnie wie, że takowa jest, ale nie jest w stanie jej streścić. Większość historii o złotej rybce bardziej związane jest chyba z dowcipami.

Takich bajkowych rzeźb jest więcej.

Jakie bajki znajdują się przy konkretnych rzeźbach pozostawiam osobom, które odwiedzą Lubniewice.

Wracać tą samą drogą nie chcieliśmy, więc padło na Jarnatów, Miechów i dalej na Kołczyn. Mimo dosyć późnego wyjazdu jechało nam się bardzo dobrze to postanowiliśmy wałem pojechać w kierunku Świerkocina i dalej wioskami do Witnicy.

Wcześniej nie udało się sfotografować rodziny łabędzi, więc to nadrabiamy.

Sporo czasu na wale zabrały nam bociany i rolnik koszący trawę. Ta harmonia człowiek-zwierzę. Tylu bocianów na metrze kwadratowym to chyba nie ma nawet w Kłopocie.

Moglibyśmy tak stać i się wpatrywać w nieskończoność. My jako ludzie dużo możemy się od bocianów uczyć. Tutaj nikt niczego sobie niczego nie wyrywa (tak to nawiązanie do promocji w sklepach), nie atakują się nawzajem, a tym bardziej nie klekotają na siebie. Jest harmonia – rewelacja.

Jeszcze jedno, aby pokazać każdy okaz 😀

W Witnicy zatrzymaliśmy się jeszcze na lodach. Co prawda rzuciliśmy się na pustą lodówkę Hotelu Witnica, która stała przed budynkiem. Bardzo to mylące i najwyższa pora ją zapełnić! Do Gorzowa wróciliśmy bez większych kombinacji.

Pasażer na gapę.

Wpadło 137 kilometrów i odświeżyliśmy sobie dawno nieuczęszczane drogi 🙂

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.