Co roku mieszkańcy Popowa mobilizują się i oświetlają niemal całą wieś. Poza budynkami, obwieszone lampkami zostają także pojazdy w postaci traktorów, czy wozu strażackiego. Zazwyczaj widziałem to wszystko na zdjęciach, czy filmikach. Przyszła w końcu pora, aby się tam wybrać i zobaczyć to wszystko na żywo.

Dzień tak został rozplanowany, aby we wspomnianym Popowie zameldować się około godziny 16, gdy już będzie się ściemniać. Trafiliśmy jednak na dosyć słoneczny dzień, więc jeszcze gdzieś tam promienie próbowały o tej porze dzielnie walczyć i przedzierać przez zbliżający się zmierzch.

Na początku pojawiło się lekkie zdezorientowanie, bo do miejscowości wjechaliśmy od strony Zemska i wcale tak kolorowo nie było. Raptem jedno domostwo oświetlone. Pojawiło się tysiąc myśli, że może dopiero wszystko jest włączane, gdy ściemni się konkretnie?

Dzielnie pojechaliśmy dalej i tam dopiero widać cały ten ogrom pracy włożony w oświetlenie wioski. Gdzie można było wcisnąć lampki, tam zostały wciśnięte 🙂 Na szczęście robiło się coraz ciemniej i dzięki temu efekt był wyraźniejszy.

Jest i specjalnie przygotowana miejscówka do zrobienia pamiątkowego zdjęcia.

Mieszkańcy nie próżnują i cały coś jest dokładane. Akurat natrafiliśmy na dwójkę Panów, którzy ze szczerością skomentowali nasze oświetlenie, w ogóle naszą widoczność. Świetnie wkomponowalibyśmy się w Popowo i znaleźli gdzieś miejsce na wystawkę 🙂

Ten wóz do pożaru nie pojedzie. Pełni teraz inną rolę.

Do Popowa powinni zawitać rowerzyści oraz piesi, którzy nie rozumieją, jak ważą rolę odgrywają odblaski i oświetlenie w ciemności. Nie ma znaczenia, czy jesteśmy w mieście, czy poza nim. Warto być widocznym.

W Popowie nie gościliśmy długo, bo niestety czas nas gonił i musieliśmy wracać. Jednak będziemy mogli już opowiadać, że iluminacje w Popowie widzieliśmy, ale bardzo chętnie jeszcze nie raz bym tam wrócił 😉

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.