Wiele razy korzystamy z kilkukilometrowego odcinka drogi rowerowej, która prowadzi z Dzikowa do Barlinka (Trasa Pojezierzy Zachodnich – nr 20). Po drodze mijamy drogowskaz prowadzący do miejscowości Pustać i właśnie tamtędy będzie przechodzić dalsza część szlaku. W końcu nastał ten dzień, że pojechaliśmy w tamtych kierunku – w nieznane.

Mieliśmy trochę wietrzny dzień i najbardziej obawiałem się otwartej przestrzeni, ale ku mojemu zaskoczeniu wcale tak dużo odcinków nie było niezalesionych. Do wioski prowadzi wyremontowana droga asfaltowa, ale potem korzystamy z brukowanego odcinka, który ładnie wyprowadza nas w okolice Mostkowa.

Tam ciągle mamy plac budowy, ale do połączenia Mostkowa z Sulimierzem nie pozostało wcale tak dużo pracy. Kwestią czasu jest połączenie tych dwóch miejscowości.

Asfalt pojawi się tutaj pewnie niedługo.

My oczywiście wbiliśmy się od d… strony i trochę po chamsku, ale dla bardziej ogarniętych rowerzystów przygotowano objazd.

W Sulimierzu kończy się dedykowany asfalt dla rowerzystów i jeszcze mamy drogowskazy, które wyprowadzają z miejscowości i dalej niestety nic.

Korzystamy z alternatywy, czyli starej S3 i odbijamy na Głazów, gdzie mamy dalszą część szlaku. Tutaj mamy przejazd przez wioski w kierunku Drogi Krajowej nr 26.

Bardzo fajnie jest to poprowadzone i szlak korzysta z drogi serwisowej przy S3. Mamy też krótki odcinek szutrowy, ale nie ciągnie się on nie wiadomo ile. Potem to już elegancki asfalt, który prowadzi do Barlinka i na całe szczęście omija ruchliwą drogę.

Olbrzymim plusem jest oddanie pod koniec września do użytku obwodnicy Myśliborza. Tranzyt może ominąć ciasne miasto i idealnie wyjechać na DK26 i dalej na S3. Od strony Renic nie było większej alternatywy, jak korzystanie z krajówki. Samochody mają obwodnicę, ale rowerzyści nie są gorsi, bo otrzymali drogę rowerową. Poprowadzone jest kawałek od asfaltu i prowadzi do samego miasta… ba… nawet trochę po mieście.

Szukać dróg rowerowych w Myśliborzu to jak porywanie się z motyką na słońce, a tutaj wielkie zaskoczenie, że coś już powstało 🙂

Pogoda była całkiem niezła, bo towarzyszyło nam momentami słońce. Było na tyle ciepło, że skusiliśmy się na lody przy jeziorze.

To już chyba ostatnie w tym sezonie 🙁

Powrót bez większych udziwnień. Przez Wierzbówek polami na Dalsze i potem już asfaltem w kierunku Lubiszyna i pożarówką w kierunku Santocka i dalej na Gorzów. Taki nasz standard.

Teraz tylko czekać, aż wszystkie brakujące odcinki Trasy Pojezierzy Zachodnich (20) zostaną połączone 🙂

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.