Parę dni wcześniej kręcąc się po okolicach Zdroiska natrafiliśmy na Drogę Pożarową nr 18. Świetna szutrówka, która pokrywa się z żółtym szlakiem rowerowym oraz Szlakiem Puszczy Gorzowskiej. Udało nam się przejechać kawałek i nie było opcji, aby tam nie wrócić i przetestować pożarówkę w całości.

Tak więc wybraliśmy kierunek Płomykowo – Buki Zdroiskie – Zdroisko. Tam wskakujemy na ulicę Dobrą, która wyprowadzi nas na Drogę Krajową nr 22 i idealnie na początek naszej pożarówki. Żeby było zabawniej to właśnie tam prowadzi żółty szlak rowerowy o czym pojęcia nie miałem. Oznaczenia są już trochę zaniedbane przez te wszystkie lata. Jak ktoś chciał bez wcześniejszego przygotowania kierować się właśnie nimi to prędzej, czy później po prostu zabłądzi.

Żółty szlak rowerowy oraz początek niebieskiego Nordic Walking.

Początek Drogi Pożarowej nr 18.

Co tutaj dużo pisać. Droga jest świetna.

W kwestii wyjaśnienia pożarówka nie jest w całości z nawierzchni szutrowej. Po paru kilometrach wjeżdżamy w las, a widoki są przepiękne. My odbijamy w kierunku miejscowości Brzoza, a jadąc w przeciwną stronę można dojechać do rozwidlenia niedaleko Leśniczówki Przyłęsko, gdzie łączą się wszystkie szlaki w okolicy.

Chyba zostałem trochę w tyle.

Żeby dostać się do wspomnianej miejscowości trzeba przejechać przez klimatyczny mostek na rzece Pełcz.

Rzeka Pełcz.

Na mostku można przysiąść na stylowej ławeczce.

Droga zamienia się w już w gorszą, bo głównie prowadzi przez pola i służy jako dojazdówki dla ciężkiego sprzętu. Nasze rowery możemy zaliczyć do tej kategorii, więc większego problemu nie ma.

W planach mamy jeszcze przetestowanie kilku dróg w tym alternatywny dojazd do Strzelec Krajeńskich bez korzystania z Drogi Wojewódzkiej.

Sezon na zdjęcia w rzepaku uważam za otwarty.

Brzoza miała być tylko przelotem, ale zainteresował nas Park Pałacowy. Pochodzi z końca XVIII wieku i został wpisany przez Narodowy Instytut Dziedzictwa na listę zabytków. Oprócz parku jest tam jeszcze kilka innych ważnych miejsc, ale po parki można jeździć, więc to wykorzystaliśmy 🙂

Staw w parku.

Taka klimatyczna ścieżka.

Krążąc po parkowych ścieżkach wyjeżdżamy idealnie na polną drogę w kierunku Wielesławic. Tam szlak rowerowy prowadzi wzdłuż Drogi Wojewódzkiej idealnie do Strzelec Krajeńskich. Centrum miasta na razie pomijamy i wybieramy się w kierunku Jeziora Górnego. Ukryte są tam dwie płyty w ramach zabawy LDR=GPS geocaching. Dwie miejscówki przebadane, ale niestety płyt namierzyć się nie udało 🙁 . Lokalizację pierwszej namierzył ktoś przed nami, a drugie miejsca bardzo uczęszczane przez tłumy ludzi i ciężko tam cokolwiek szukać.

Chyba dobrze się tu mieszka.

Serce i niedaleko miała być schowana płyta.

Na szczęście w mieście są jeszcze dwie inne lokalizacje. Najpierw jednak odwiedzamy Festiwal Food Trucków, który odbywa się właśnie w weekend na rynku.

Churrosy i tyle w temacie 🙂 🙂 🙂

Jednym wystarczają paluchy rodem z Hiszpanii, innym zupełnie co innego.

Najedzeni do syta i szczęśliwi ruszamy dalej w okolice murów miejskich. Tam ukryta jest jedna ze wspomnianych wcześniej płyt.

Płyta jest… kolejna… dla kolegi 😉

Brama Młyńska dla nas wyjazdowa.

Powrót już bez większych kombinacji z wykorzystaniem żółtego szlaku rowerowego i szutrówki prowadzącej do Dankowa. Potem dalej przez Lipy, Łośno do domu.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.