Rowerowy weekend i gdy piątek oraz sobota były bardzo przyjemne to niedziela już pogodowo trochę dokuczyła. Głównie wiatr, który był na tyle silny, że wygonił nas do lasu. Trochę też popadało, ale był to przelotny opad, chociaż czasami trochę intensywny. Na szczęście temperatura była na tyle daleka od skrajnej, że na zimno nie narzekaliśmy.

Obraliśmy kierunek południowy, aby się ochronić przed wiatrem i potem przy jego pomocy pojechać w kierunku Skwierzyny. Najpierw jednak pokręciliśmy się w okolicach Gorzowa. Trzeba konkretniej poznać dokuczliwego rywala i na własnej skórze się przekonać z którego kierunku tak w ogóle dmucha 😀 .

W Gliniku wskoczyliśmy na szutrówkę, która zaprowadzi nas już do samych Lubniewic. Standardowa trasa, a ruch tam spory. Jakby nie patrzeć to te okolice są zagłębiem grzybiarstwa i sympatyków zbieractwa runa leśnego mijaliśmy bardzo sporo.

W lesie samochodów więcej niż na parkingu przed galerią handlową. Ech… te niehandlowe niedziele.

Na grzybach kompletnie się nie znam i widzę z daleka jedynie te czerwone, których się nie zbiera. Gosia o wiele bardziej ogarnia temat i robiła zdjęcia… eee… podgrzybka (?)… tak więc i ja zrobiłem:

Niektórzy grzyby zbierają, a niektórzy je fotografują… i to z poświęceniem.

W lesie było o wiele przyjemniej niż na mokrym asfalcie. Dlatego też w Bledzewie ponownie wskoczyliśmy w las i wykorzystując szlak rowerowy przez przysiółek o nazwie Tymiana zmierzaliśmy w kierunku Starego Dworka. Podczas mojej kariery rowerowej to z tej trasy korzystałem raz i to bardzo dawno temu. Na dodatek od drugiej strony.

Kibelek.

Jakby te grzybki były wartościowe to z pewnością przeciążył bym sobie rower. Gdybym ja był grzybiarzem to połowy grzybów bym nie zauważył, a drugą połowę nieświadomie zdeptał 🙂 .

W lesie od strony Bledzewa było już o wiele spokojniej. Może to już taka pora, ale przynajmniej nie mijały nas co chwilę samochody. Wczesna jesień jest bardzo piękna i trzeba się tym nacieszyć póki na drzewach są jeszcze różnokolorowe liście.

Eeeee… którędy teraz?

Stary Dworek bardzo szybko pojawił się na horyzoncie, potem Skwierzyna z tradycyjną przerwą na Orlenie. W międzyczasie solidniej się rozpadało. Potem wyszło słońce i znowu pod koniec trochę popadało. Pogoda totalnie w kratkę, ale na razie jesień jest przyjemna.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.