Kolejna całodniowa wycieczka w zasadzie bez większego planowania. Trochę dokuczał wiatr, ale postanowiliśmy na początku nieco się z nim pomęczyć, aby potem był dla nas łaskawszy. Ostatnio parę razy wracaliśmy przez Rokitno i Chełmsko, to czemu by nie spróbować pojechać w drugą stronę? Długo Gosi namawiać nie musiałem.

W Skwierzynie tradycyjny postój, ale tym razem nie przy samochodzie z lodami. Nasza silna psychika pozwoliła na odpuszczenie, bo planowaliśmy przejechać przez Międzyrzecz, a tam mamy „główną siedzibę” tych pyszności. Po prostu większy wybór 🙂

Naklejka na cysternie z paliwem.

Gdy Gosia popijała kawę, ja znalazłem sobie swój cel fotograficzny:

Czekała nas wspinaczka pod Chełmsko dalej przez Twierdzielewo, Rokitno pojechaliśmy w kierunku Międzyrzecza.

Po drodze odwiedziliśmy Kalwarię Rokitniańską. W zasadzie malutki skrawek.

W przyszłości, może te niedalekiej chciałbym odwiedzić wszystkie stacje Drogi Krzyżowej, bo nigdy tam nie byłem, a jedynie mogłem pooglądać z drogi. Na chwilę się przy jednej stacji zatrzymaliśmy i to było wszystko.

Meldujemy się w Międzyrzeczu, oczywiście wspomniane lody. Dłuższa przerwa, bo na trzech porcjach się nie skończy, jak ciągle obowiązuje niższa cena 😀 . Po zapełnieniu żołądków urodzajem smaków ruszamy dalej.

Trasę wybieramy spontanicznie, bo w miejscowości Gorzyca wskakujemy na niebieski szlak rowerowy, który ma nas zaprowadzić do Piesków. Kiedyś obiecałem, że opiszę historię pewnego psa z tej miejscowości. Jak już mieliśmy tak jechać to nie wypadało nie zatrzymać się przy pomniku.

Jednak najpierw czekała nas przeprawa przez międzyrzeckie piachy.

Może trochę trzeba było powalczyć, ale droga przez las bardzo urokliwa. Zaprowadziła nas do miejscowości Kursko, które przez słaby dojazd wiecznie było przeze mnie omijane. Znajduje się tam most obrotowy, który konstrukcją jest niemal identyczny, jak ten w Starym Dworku. Wydaje mi się, że jest sprawny, ale to już trzeba by było sprawdzić u osób lepiej poinformowanych.

Radziecki czołg ukrywający się w chaszczach.

Rzeka Jeziorna.

Po przebiciu się przez lasy i kostkę brukową docieramy na asfalt, a stąd już rzut beretem do wspomnianej wcześniej miejscowości Pieski.

Przy budynku dawnej remizy Ochotniczej Straży Pożarnej znajduje się pomnik, który niestety jest już bardzo zniszczony i zaniedbany.

Pomnik przedstawia psa Łatka, który pojawił się w Pieskach nie wiadomo skąd. Prawdopodobnie kundelek został porzucony, ale na szczęście przygarnęli go strażacy z OSP i z miejsca stał się druhem. Uczestniczył w akcjach przez kilka lat, kiedy niestety zginął pod kołami samochodu.

Mieszkańcy zrobili zbiórkę i w ten sposób powstał pomnik psa-strażaka Łatka.

Historia niestety nie ma happy endu. Ochotnicza Straż Pożarna w Pieskach już nie istnieje, a zarówno remiza, jak i pomnik niszczeją. Wieś mimo, że ma idealną nazwę, aby się promować poprzez historię Łatka to tego nie robi.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.