Poranny deszcz stał się niemal normą, ale tym razem nie czekamy zbyt długo i dzielnie przy akompaniamencie odbijających się kropel od kasków ruszamy w kierunku Ińska. To jest nasz dzisiejszy cel. Podczas czwartkowego dojazdu tylko przejechaliśmy przez miasto, a obadać dokładnie mamy je właśnie dzisiaj.

Najprościej to można tam dojechać drogą wojewódzką, gdzie nawet przez kilkanaście kilometrów wiedzie droga rowerowa wchodząca w skład Trasy Pojezierzy Zachodnich. My jednak wolimy spokojniejsze klimaty w postaci lokalnych dróg. Najpierw przez wioski zmierzamy do Węgorzyna z krótką przerwą na Orlenie w Łobzie. Tak na rozgrzanie 🙂

Pałac we wsi Lesięcin, który pochodzi z 1853 roku.

Pomnik w Węgorzewie – dwudziesta rocznica odzyskania Ziem Nadodrzańskich.

Korzystamy trochę z drogi wojewódzkiej, aby w Starym Węgorzynku wskoczyć już do lasu na szlak rowerowy. W międzyczasie natrafiamy na nowo powstały we wsi kościół. Wygląda bardzo nowocześnie i akurat przyszła Pani, która zaprosiła nas do środka. Trochę też nam o nim opowiedziała. Myślę, że jak ktoś tamtędy będzie przejeżdżał to na pewno zwróci na kościół uwagę. Pogoda niestety nie pozwoliła na jakieś ładne zdjęcie.

Wróćmy jednak do terenów leśnych. Błota nie dało się uniknąć, ale nagradzały to widoki.

Jezioro Wolnowo.

Chyba tak jakby się zaplątał…

Serio… zaplątał?

W końcu pojawiamy się w Ińsku. Trasę mieliśmy trochę inaczej zaplanowaną, ale zaciekawił nas szlak rowerowy, który na rogatkach miasta kierował do lasu. Liczyliśmy na to, że uda nam się nim objechać jezioro. Trochę się przeliczyliśmy.

Malowniczo.

Szlak niestety nie prowadził tam, gdzie byśmy chcieli. Musieliśmy się trochę cofnąć i szukać alternatywnej drogi. Skończyło się na tym, że wylądowaliśmy na czyjeś posesji. Pani, która tam mieszka nie była zła. Trochę z nami porozmawiała i wytłumaczyła, jak dotrzemy do centrum Ińska. Po jej radach udało nam się wyjechać z lasu.

Bardzo malownicze tereny, ale trzeba się nieco bardziej przygotować, bo jezioro da się objechać. Małe nie jest, a nam uciekło za dużo czasu. Może kiedyś tam wrócimy.

Wieża widokowa w Ińsku, nad Jeziorem Ińskim.

Musieliśmy udać się na wieżę, bo góruje nad miastem, jest wysoka (25 metrów) i ma nawet działającą windę. Dla zdrowia wdrapaliśmy się po schodach, ale dla cennego czasu w dół już zjechaliśmy 🙂

Widoki z wieży:

Odwiedziliśmy jeszcze Promenadę Jerzego Hoffmana. Czemu nosi imię reżysera? Otóż w Ińsku odbywa się Festiwal Filmowy i pan Jerzy Hoffman brał udział w otwarciu promenady. Bardzo ładnie to wszystko się prezentuje, a całość dopełniają malunki w postaci muralów, które także nawiązują do kinematografii.

Ińska na razie tyle, ale jest tam więcej atrakcji. My jednak do domu mały jeszcze sporo kilometrów, więc musimy jechać dalej. Na okrętkę przez wioski wrócimy do Węgorzyna.

Koni dzisiaj nie ma, ale są inne, fajne zwierzaki.

Wylądowaliśmy w Rezerwacie Głowacz i niemal na każdym kroku byliśmy o tym informowani. Tyle tablic informacyjnych to chyba przez całe swoje życie nie widziałem. Mnie jednak zaciekawił jeden znak drogowy, w środku lasu.

Takie znaki to ja jak najbardziej popieram.

Jadąc przez rezerwat przejechaliśmy przez miejscowość Kleszcze, ale nigdzie nie zauważyłem znaku, który o tym by informował. No szkoda, zwierzątko może nieciekawe, ale kolekcja mogła by się powiększyć.

Z tym powiększeniem mieliśmy duży problem, bo dalej na celowniku były Konie. Taką nosi (nosiła) nazwę miejscowość. Nawigacja nas prowadziła, ale natrafiliśmy tylko na to…

Drogowskaz prowadzi.

Myślę, że trochę źle pojechaliśmy, bo po drodze mieliśmy jedno odbicie i właśnie tam mieszkają Konie (bo chyba tak można nazwać mieszkańców). Dojazd jest tam paskudny i żadne z nas nie chciało się wracać te 3 km i potem jeszcze znowu 3 km. Musi wystarczyć takie zdjęcie 😉

Dojazd jest chyba problematyczny, jak jeden drogowskaz nie wystarcza.

Dalej już bez żadnych udziwnień jedziemy w kierunku Łobza. Jakieś zakupy poważniejsze (bo jutro niehandlowa niedziela) i w ciemnościach wracamy na nasze ranczo.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.