Jestem nienormalny… od tego zacznijmy ten wpis. Nikt przy zdrowych zmysłach nie siedzi kilka godzin w pełnym rynsztunku i czeka na telefon. Wina oczywiście po stronie Gosi. Dzień wcześniej rzuciła propozycję, że jak wróci z wakacji to jeszcze w ten sam dzień możemy pójść na rower. To mi wystarczyło, aby się nakręcić na maska. Tak wyczekiwałem wiadomości i w końcu nastała. Nawet nie dopuszczałem myśli, że Gosia mogłaby się wycofać z OBIETNICY.

Czasu starczyło, aby pokręcić się po okolicy. Ja tam jestem zawsze chętny na takie spontaniczne wypady. Dzisiaj trochę urozmaiciliśmy drogę za sprawą nawigacji rowerowej. Jeszcze trochę trzeba ogarnąć jej obsługę, ale zapowiada się bardzo fajnie. Najważniejsze, że nawigacja dedykowana jest rowerzystom i przez nich tworzone są mapy. Dlatego też zaznaczone są na nich trasy, szlaki rowerowe.


Jezioro Ostrowieckie Małe.


Gosia bawiąca się nawigacją i szukająca kesza. Oczywiście nie tam, gdzie trzeba ;p

Udało się jeszcze pojechać w kierunku Janczewa i zjechać przez Górki. Takie nasze skromne góry, lokalne. Po drodze Gosia uznała, że jestem za lekki i w sakwie wylądował worek śliwek uzbieranych po drodze właśnie przez nią. Ona chce mnie utuczyć!! W sumie działanie ma podobne, bo Białe Michałki też mają swoje kalorie.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.