Z racji tego, że niedawno powstała piękna droga rowerowa z Barlinka do Pełczyc to pewnie ta druga miejscowość coraz częściej będzie pojawiać się w planach naszych wypadów.

Ostatnio przetestowaliśmy drogę jadąc z Pełczyc do Barlinka, więc postanowiliśmy przejechać się w drugą stronę. Po drodze napotkaliśmy na tablicę z mapą, która przedstawiała plan jak przebiegać będzie droga, gdy już zostanie ukończona całkowicie. Postanowiliśmy sprawdzić dokładnie, gdzie trasa jest przejezdna, a gdzie będzie w niedalekiej przyszłości.

Zanim jednak dotarliśmy do Barlinka, aby wjechać już na drogę rowerową to najpierw zrobiliśmy sobie kółko. Najprostszy wariant dotarcia do miasta nie wchodził w grę, więc wykorzystaliśmy trochę lasów, dróg pożarowych i udało się odkryć trochę nowych miejsc. Jedną z takich nowości by kamienny drogowskaz ukryty w czeluściach lasu niedaleko Smolin.

Do drogowskazu dotarliśmy całkowicie przez przypadek poruszając się drogą pożarową nr 9.

Dla zainteresowanych: Bahnhof Fahlenwerder to Ściechów Stacja, Klein Fahlenwerder to Ściechówek, Nesselgrund – Gajewo, Schöneberg – Trzcinna, Staffelde – Staw.

Kiedyś przechodziła tam także linia kolejowa w kierunku Myśliborza i pozostał tam nasyp kolejowy. Stąd też na drogowskazie pojawia się miejscowość Ściechów Stacja.

Miejscowości uciekały bardzo szybko i na horyzoncie pojawi się Barlinek. Krótka regeneracja przy czekoladzie i kawie i ruszamy w kierunku Pełczyc. Na razie jeszcze z miasta nie jest łatwo się dostać na drogę rowerową, bo wjazd znajduje się za rogatkami miasta na trochę ruchliwej drodze i mieliśmy tam nieprzyjemny incydent, bo mało który kierowca przestrzega podwójnej ciągłej, a my jak na złość musimy skręcić w lewo.

Do wiaduktu droga rowerowa jest już od dłuższego czasu i właśnie tutaj się urywała. Widać to nawet w różnicy asfaltu.

Za dzieciaka na „czerwone mrówki” mówiłem „złe mrówki”.

Wspomniana we wstępie wpisu mapa.

Po drodze zauważamy drewniany krzyż z wyrytą datą 13 VI 2018. Ciężko mi odpowiedzieć do czego się odnosi.

Dotarliśmy do Pełczyc i postanowiliśmy sprawdzić postęp prac. W samych Pełczycach jeszcze sporo jest do roboty i wybraliśmy się na drugą część miasta, aby sprawdzić, czy aby droga rowerowa nie idzie dalej. Niestety, nikt jeszcze nawet o tym nie myśli na ten czas.

Przez przypadek natrafiliśmy na Jezioro Panieńskie i bardzo fajny szlak Nordic Walking, który wytyczony został wzdłuż brzegu.

Jezioro Panieńskie.

Piękna ścieżka wzdłuż jeziora. Klimat bajeczny.

Jest i Rusałka 😉

Objechaliśmy jezioro i wróciliśmy do miasta. Żeby nie wracać tą samą drogą to wybraliśmy się w kierunku Żabicka. Już z wiatrem po rzepakowym zagłębiu.

Obelisk na 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę.

Asfaltem jechało się świetnie, ale zapragnęliśmy czegoś więcej i odbiliśmy w kierunku Krzynek. Najpierw musieliśmy jednak zweryfikować, gdzie jest miejscowość Krzynki, a gdzie Krzynka, żeby przypadkiem nie wrócić do Barlinka.

Skorzystaliśmy z całkiem nowej drogi, które niestety w większości okazała się brukiem. Jakby nie patrzeć to asfaltowy dojazd do Krzynek jest wyłącznie od strony Pełczyc. Każda inna wersja dotarcia tam liczy się z jazdą po bruku. Trudną nawierzchnię wynagradzają za to widoki.

Ostre działanie bobrów.

Wodne drzewa.

Kacza rodzina.

Lasem, wykorzystując pożarówki dotarliśmy do Dankowa. Pozytywnym zaskoczeniem była świetna szutrówka. Niejednokrotnie przemierzaliśmy tamte okolice, ale jakoś nie przypominam sobie, aby tam znajdowała się taka droga. Po dotarciu do Dankowa mogłem wszystko zweryfikować. Okazało się, że w przeszłości korzystaliśmy z innej pożarówki, które biegnie równolegle obok i ma nieco gorszą nawierzchnią.

Z Dankowa powrót już bez większych udziwnień. Po dotarciu do Gorzowa Gosia postanowiła nieco upiększyć sobie rower. Ostatnio był w serwisie, dostał nowy napęd i także trochę zieleni 🙂

Na sam koniec taki pozytywny przekaz 😆

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.