Całkiem przypadkiem dowiedziałem się, że 24 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Roweru. W sumie to i tak planowaliśmy skorzystać jeszcze z fajnej pogody przed konkretnym nadejściem jesieni. No i właśnie w ten dzień.

Zanim jednak wydostaliśmy się z miasta to odwiedziliśmy Mariusza, jedynego zaufanego serwismena. Mam drobny problem z tylnym hamulcem. Nic wielkiego, ale trochę męczącego… zwłaszcza ten metaliczny dźwięk. Usterki nie udało się naprawić w kilka minut, więc rower na spokojnie tam wróci na dłuższe przebadanie w późniejszym terminie.

Skupmy się jednak do dzisiejszej jazdy. Zapowiadana była piękna pogoda na krótki rękaw, ale z rana przywitała nas mgła i duże zachmurzenie. Tak w zasadzie było przez cały dzień, ale znośnie. Tak jak na październik to mamy bardzo fajną aurę.

Wybraliśmy się w kierunku Myśliborza, ale od północnej strony. Było więc trochę bezdroży i jazdy na oślep i jak to napotykany pan powiedział, który próbował nam wskazać odpowiedni kierunek, że tabliców tam nie ma. No nie ma, ale nie przeszkodziło to nam w dotarciu do miasta.

Dla mnie to rzeka, Gosia, że to nie rzeka…

… okazało się, że kanał i to Będziński. 1:0 dla Gosi.

Jadąc w kierunku Dąbrowy natrafiamy na jakieś oznaczenie szlaku. Nie wiemy, co nas w ogóle tam czeka, ale nie zniechęcamy się do jego przebadania. Szlak bardzo malowniczy i prowadzi wzdłuż Jeziora Myśliborskiego.

Piękne jezioro, które nigdy nie miałem okazji zobaczyć od tej strony, więc musi być sesja fotograficzna. Tak więc mamy:

– ustawianie kadru:

– walka z czasem:

– pozowanie:

Po sesji fotograficznej możemy jechać dalej i docieramy do Dąbrowy. Tak dopiero natrafiamy na tablicę informacyjną, która wytłumaczyła nam z jakim szlakiem mamy w ogóle do czynienia.

My korzystaliśmy z niebieskiego, ale potem także i z czerwonego. Pojawia się także czarny, ale ten okazał się bardzo męczący, bo prowadził przez totalne kartoflisko z przeszkodami w postaci pni drzew, korzeni, a także przewalonych w poprzek drzew. Trochę trzeba było się namęczyć, ale finał tej trudnej trasy był dość zaskakujący.

Pojawiamy się na takiej ulicy.

Nie jest to żart, żaden fotomontaż, ale natrafiliśmy na taką ulicę w Nawojczynie.

W Myśliborzu też trochę pokombinowaliśmy z tym szlakiem, ale koniec końców w końcu dostajemy się do bardziej cywilizowanej części miasta. Po drodze odwiedzamy jeszcze Cmentarz Wojenny, gdzie pochowani są żołnierze Polscy oraz Rosyjscy.

Pomnik „Braterstwa Broni”.

Powrót do domu już bez większych udziwnień. Musieliśmy jednak po drodze zmodyfikować trasę, aby wiatr był dla nas jak najmniej dokuczliwy. Niestety zbliża się już zmiana czasu i jazda po zmroku będzie już znacznie częstsza.

Udostępnij:

Komentarze

  1. No właśnie.. Mówiłam, wiedziałam, że to nie żadna rzeka. 🙂 Kłóć się ze mną dalej :p A to zdjęcie jak biegnę mógłbyś se darować. Tak krzywo nie biegam. Twój aparat znieksztalca :p

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.