Rajd stał się już przeszłością i pora wracać do życia codziennego. Zanim to jednak nastąpi to czekał nas rowerowy powrót ze Szczecina do Gorzowa. Przeglądając mapę natrafiłem na miejscowość o nazwie Niedźwiedź. Warto by było nieco poszerzyć kolekcję (Zwierzęce nazwy miejscowości), więc wymusiłem na Gosi, aby tamtędy pojechać.

Nie było wcale tak daleko, a przy okazji będzie szansa na powrót nieco inną drogą. Postanowiliśmy kierować się w kierunku Przelewic, aby przez Barlinek wrócić do domu.

Pogodą straszyli, że będzie nieciekawie, a było wręcz przeciwnie. Może trochę z rana zimno, ale potem spokojnie wiatrówka oraz nogawki mogły wylądować w sakwie. Co do samej drogi to nie była ona łatwa, bo natrafiliśmy na kilka utrudnień. Przede wszystkim leśny plac budowy na Zdunowie, który właśnie prowadził nas w kierunku Niedźwiedzia.

Wspólne zdjęcie przy takiej miejscówce musi przecież być 😉

Żeby było zabawniej to miejscowość Niedźwiedź znajduje się także niedaleko Świebodzina, czyli bliżej niż ten, który dzisiaj odwiedziliśmy. Jednak jakoś zawsze nie było nam po drodze, ale jestem pewny, że na pewno i ta miejscowość dołączy do kolekcji. Może przy okazji Zawodów Drwali, które odbywają się tam co roku?

Co do naszego powrotu… co to dużo pisać. Nawigacja prowadziła nas do domu i tak bardzo pewnie się czuła, że nawet chciała nam skrócić drogę przez teren wojskowy 🙂 . Pierwszy raz też byłem w Pyrzycach i mieliśmy okazję przejechać się fantastyczną drogą rowerową do miejscowości Brzesko. Była też okazja zmierzenia się z kawałkiem trasy maratonu dookoła Jeziora Miedwie i chociaż po części zobaczyć samo jezioro.

Jakoś tak aparat wylądował w sakwie i tylko udokumentowana została zwierzęca miejscowość. Potem już zbliżaliśmy się do Gorzowa i nawet nie wiedziałem, kiedy wylądowaliśmy w Przelewicach. Stamtąd to już w zasadzie rzut beretem do Barlinka. No a dalsza droga do Gorzowa to już można jechać z zamkniętymi oczami 😉

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.