Jak tylko rano zobaczyłem jaka aura panuje za oknem, to już wiedziałem, że gdzieś tam będzie jechał Robak. Totalny spontan po okolicy i chyba dawno nie miałem tak przyzwoitego, nieplanowanego dystansu. Jechało się fantastycznie. Czasami tam coś dmuchnęło, ale tylko się z tego śmiałem. Patrząc przez pryzmat ostatnich dni, to dzisiaj wiatr można porównać do tego, który pojawia się przy pierdnięciu 🙂


No proszę. „Staruszek” na trasie spotkał „Miejskiego Łazika”.

Polatałem sobie po miejscowych górkach, a gdy mi się znudziło to niemal już tradycyjnie na okrętkę dotarłem do Gorzowa. Tam się trochę pokręciłem i odwiedziłem także Wojcieszyce. Oczywiście także dłuższą drogą wróciłem do domu. Pod koniec pojawiła się leciutka mżawka, taka nieszkodliwa sraczka.


Ścieżka rowerowa na ulicy Bierzarina.


W kierunku Wojcieszyc.

Po południu pojawiło się słońce, które jeszcze podwyższyło temperaturę. To najważniejsza wiadomość tego dnia, bo na powrocie licznik wskazywał w granicach 12°C. Rano miałem 8 stopni, a tak podczas jazdy utrzymywał się przedział 9-10 stopni Celsjusza. Rewelacja. Ubrałem się za ciepło i były momenty, gdzie chciałem kurtkę zostawić gdzieś na drzewie.


Słońce coraz śmielej wygląda zza chmur.


Odnotowana średnia temperatura tego dnia.


Słońce. Zostań z nami na dłużej.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.