Są dwa rodzaje kaczek – głupie i te mądre. Zacznijmy jednak od początku. Zrodził się pomysł, aby pojechać do Dębna nad Jezioro Lipowo. Tam aż roi się od kaczek. Tak więc w piekarni uzbroiłem się w dwa bochenki chleba, a Gosiak robił za wóz transportowy. Oczywiście żeby było ciekawiej to obraliśmy drogę „na okrętkę”.


A co tam się wyłania?

Tak sobie jechaliśmy, jechaliśmy i trzeba było zrobić poważniejszy postój (wiadomo na co). Gosia całkiem przypadkiem odkryła miejsce, gdzie leśniczy Gotthard Schönwald z Mosiny ustrzelił dwudziestaka, czyli jelenia posiadającego poroże o dziesięciu odnogach na każdej tyce. Kiedyś szukałem tego pomnika i pojechałem w całkiem innym kierunku. Dzisiaj całkiem przypadkiem lub dzięki mocy rowerowej partnerki się udało.


Odkryte, czy też odnalezione miejsce.


Dwa pomniki z inskrypcją. Polska wersja pojawiła się w stulecie tego wydarzenia, czyli w 1998 roku.


Gosia tak była zafascynowana tym miejscem, że musiała skrywać emocje.

Po parunastu kilometrach lądujemy w Dębnie. Od razu na jezioro, a tam pomost zajęli panowie wędkarze. Kaczki bawiły się na lodzie i jakoś żadna nie była skora podejść bliżej. Znaleźliśmy inne miejsce, ale ptactwo wielce chlebem nie było zainteresowane. Jakieś tam pojedyncze okazy coś skubnęły. Ogólnie dzikusy straszne i srogo się zawiodłem.


Myślę, że na wigilijnego karpia to już trochę za późno.


Głupie kaczki.


Te same, głupie kaczki.

Kaczki nie chciały współpracować, więc tak na siłę wrzucałem chleb do jeziora. Pojechaliśmy dalej i można było zauważyć, że w wodzie, czy też na lodzie walają się kilogramy pieczywa. Mają tutaj za dobrze, więc nic tu po nas.


Przez mostek.

Pojechaliśmy na Dargomyśl i powrót przez Cychry, Bogusław i Kamień Wielki. Potem ścieżką rowerową prosto do Gorzowa Wielkopolskiego.


Indyki i inne ptaki niewiadomego gatunku. Siatka na tyle wysoka, że Gosiak musi na paluszkach, ha ha.


Gul, gul, gul. Ale się puszą.

Został jeden bochenek chleba, więc trzeba było go wykorzystać. Tak więc gorzowski Park Róż. Tam kaczki i mewy mają zawsze pusto w żołądkach. To są te tzw. mądre kaczki. Robiło się już ciemno, to zdjęcia wyszły beznadziejnie. Cel został zrealizowany, a z racji uroku tego parku, to można to i podciągnąć pod walentynki 😉


Parking przed jednym ze sklepów.

W ciemnościach wróciłem do domu. Ogólnie temperatura oscylowała w graniach 4-5 stopni Celsjusza, ale wszystko odbiera wiatr. Dobrze wiedzą o tym panie Jagodzianki, które nawet założyły spodnie. O zgrozo.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.