Trzeba wykorzystać lepszą pogodę, ponieważ najbliższe dni zapowiadają się katastrofalnie. Dzisiaj takie kręcenie po okolicy, naokoło do miasta, tam parę podjazdów (w tym odpuszczana przeze mnie od dawien dawna ulica Sybiraków).

Po drodze zauważyłem, że w miejscowościach należących do Gminy Bogdaniec postanowiono tablice. Z racji tego, że to świeżynka to na razie z podpórkami.

Będąc w mieście na ulicy Srebrnej natknąłem się na pana Żula, która akurat odwrócił się w moją stronę, aby pozbyć się wysączonego wcześniej wina ze swojego organizmu. Widok masakryczny i przez najbliższe dni, tygodnie, może i miesiące będę spał przy zapalonym świetle.


Gdzie się udało to zjechałem, dalej trzeba było prowadzić rower.


Objazd, ale dokąd on prowadzi?

Całą piękność świata, którą odebrał mi pan Żul zwróciła przepyszna herbatka od miłej pani, także rowerzystki. Powrót wybrałem przez Baczynę, aby dorzucić jeszcze trochę kilometrów i prawdopodobnie zamknąć ten miesiąc. Plan na razie jest zrealizowany i trzy tysiące na liczniku w tym roku przekroczone.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.