Pogodynki nastraszyły, że w południe będą burze, grad, a nawet trąby powietrzne. Nie wiem, skąd oni te wszystkie prognozy biorą, ale my do strachliwych nie należymy. Szybkie ustalenie planu na dziś i melduję się u Gosiaka. Ledwo ruszyliśmy w drogę, a zaczęło sobie popadywać. Na szczęście mało szkodliwie, ale już w Łośnie zaczęło padać mocniej. Schronienie znaleźliśmy w Hubertówce.


W oczekiwaniu na poprawę warunków.


I myślisz, że Ciebie nie widać?

Dzisiaj wybraliśmy wariant leśny. Po drogach, których nawet nie znałem. Totalnie na ślepo, ale z pewnością, że gdzieś na asfalt nas wyprowadzą. Oczywiście pomocne okazały się szlaki rowerowe i nawigator Gosia.


Na jednej z dróg pożarowych.


Oj… wrócił wstydniś.

Wykonaliśmy sobie taką rundę po okolicy no i niestety, jak zawsze trzeba było się pożegnać. W drodze powrotnej bardziej się już zachmurzyło, a w Łupowie złapał mnie mocniejszy deszcz. Zaliczyłem krótki postój, aby uchwycić takie dość ciekawe zjawisko na niebie.

Plusem dzisiejszego dnia była temperatura, która nie spadła poniżej 20 stopni Celsjusza. Burza… chyba tylko myśli. Towarzystwo? Jak zwykle genialne.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.